 |
 |
| Aktualnie jesteś: |
|
|
|
Porównywarki cen - łowcy okazji |
Coraz więcej Polaków docenia wygodę wirtualnych zakupów. W internetowym handlu powoli zaczyna być tłoczno - swoimi ofertami kusi nas już kilka tysięcy rodzimych sklepów tego typu. W wybieraniu najlepszej oferty niezwykle pomocne mogą się więc okazać serwisy oferujące błyskawiczne porównywanie cen danego produktu w setkach sieciowych marketów. Dzięki nim podczas internetowych zakupów możemy zaoszczędzić nie tylko czas, ale i pieniądze.
Od kilku lat wirtualne zakupy zdobywają w naszym kraju rosnącą popularność - w tym roku wydamy w ten sposób 4 miliardy złotych, o jedną trzecią więcej niż w ubiegłym. Coraz liczniejsze grono klientów internetowych sklepów przyciąga przede wszystkim wygoda sieciowego kupowania - nie ruszając się z domowych pieleszy, można o dowolnej porze dnia i nocy nabyć płytę z muzyką, perfumy, książkę czy telewizor. Zamówiony towar kurier dostarczy bezpośrednio pod wskazany adres, zwykle wniesie go nawet do mieszkania.
Zaletą sieciowego kupowania jest jednak nie tylko coraz szerszy asortyment oferowanych produktów i zadowalający już poziom bezpieczeństwa transakcji. Nie bez znaczenia jest fakt, że ceny w wirtualnych sklepach potrafią być niższe o kilkanaście procent w porównaniu z tradycyjnymi placówkami. Jak to możliwe? Internetowe markety nie są obciążone idącymi często w tysiące złotych kosztami wynajęcia powierzchni handlowych. Nie muszą też wypłacać pensji dużej liczbie pracowników, ani pokrywać strat spowodowanych sklepowymi kradzieżami.
Spece od "czarnej roboty"
W samym tylko polskim internecie funkcjonuje obecnie ponad 2000 sklepów, z czego większość z nas potrafi wymienić zaledwie kilka. Tymczasem ceny w internetowych marketach, podobnie jak w ich tradycyjnych odpowiednikach, potrafią się dosyć znacząco różnić - niekiedy nawet o kilkaset złotych. W poszukiwaniu najniższych cen nie jesteśmy jednak skazani na mozolne wertowanie tysięcy stron. "Czarną robotę" mogą szybko i skutecznie wykonać za nas specjalne serwisy sieciowe - tzw. porównywarki cenowe. W ciągu zaledwie kilku sekund wyszukają one potrzebny nam produkt w ofertach setek internetowych sklepów i przedstawią tylko te najbardziej atrakcyjne propozycje. Dodatkową zaletą jest fakt, że pod uwagę brane są tylko sklepy, z którymi serwisy porównujące ceny mają podpisane stosowne umowy. W tej sytuacji ryzyko natrafienia na nieuczciwą firmę - "krzak" jest znacznie mniejsze. Najlepszą gwarancję udanych zakupów zapewnia jednak - oferowana przez większość tego typu portali - możliwość zapoznania się z opiniami internatów, którzy już wcześniej korzystali z danego internetowego marketu.
Jak to robią inni?
Na świecie serwisy porównujące ceny już od kilku lat stanowią jeden z najbardziej dynamicznie rozwijających się segmentów e-biznesu. Według brytyjskich analityków sieciowego handlu, w samej tylko Wielkiej Brytanii w 2005 roku tego typu witryny miały ponad 120 mln funtów przychodu, zaś w roku 2006 kwota ta wzrosła jeszcze o około 30 proc.
Porównywarki cenowe zyskały popularność wraz z boomem na sieciowy handel. Pierwsza z nich, amerykańska Shopzilla.com, pojawiła się w 1996 roku, zaledwie kilka miesięcy po starcie Amazon - jednego z najpopularniejszych na świecie sklepów internetowych. Dzisiaj serwis ma w swojej bazie danych ponad 35,5 miliona produktów z blisko 87 tysięcy sklepów.
Atutem Shopzilli jest również bardzo rozbudowany system oceny poszczególnych sprzedawców - w niektórych przypadkach liczba internautów, którzy wypowiedzieli się na temat danego sklepu sięga nawet kilkudziesięciu tysięcy! Przejrzenie tak ogromnej liczby komentarzy byłoby oczywiście niewykonalne, dlatego serwis oferuje swoim gościom dostęp do bardzo przejrzystych statystyk ocen konsumenckich. Dbałość o szczegóły najwyraźniej się opłaca - w samym tylko maju bieżącego roku Shopzillę odwiedziło aż 20 milionów gości.
Jednym z najgroźniejszych konkurentów amerykańskiego giganta jest brytyjski Shopping.com. Mimo zauważalnie mniejszej bazy danych produktów oraz nieciekawej szaty graficznej, w 2005 roku serwis odwiedzało miesięcznie blisko 17 milionów internautów. Na korzyść tej porównywarki cenowej przemawia niewątpliwie współpraca z portalem ocen konsumenckich Epinion, choć już sam system rankingów wydaje się być mniej rozbudowany i przejrzysty niż w przypadku Shopzilli. Szansą na dalszy rozwój portalu jest jednak przejęcie go w 2005 roku przez eBay - największy międzynarodowy serwis aukcji internetowych.
Cudze chwalicie...
Historia polskich porównywarek cenowych jest stosunkowo krótka - wszystkie powstały już w XXI wieku. Jak wypadają na tle zagranicznych "starszych braci"? Jeżeli chodzi o stopień rozbudowania baz danych to niewątpliwie bardzo skromnie - liczba sklepów w żadnym polskim serwisie nie przekracza 500, zaś ilość dostępnych do porównania produktów waha się zwykle koło 300 tysięcy. Pod względem funkcjonalności jest już znacznie lepiej - prawie wszystkie udogodnienia znane z zachodnich porównywarek cenowych są już dostępne przynajmniej w części naszych rodzimych serwisów.
Przyjazny Skąpiec
Wśród polskich porównywarek cenowych najczęściej odwiedzany jest portal Skapiec.pl - jeden z najstarszych w naszym kraju serwisów tego typu. Według badań przeprowadzonych przez firmę Gemius w czerwcu 2006 roku, witryna ta odnotowywała miesięcznie 4,6 miliona odsłon. Siłą Skąpca są przede wszystkim wygodne i łatwe w użyciu filtry wyszukiwania. W zależności od rodzaju poszukiwanego sprzętu możemy w bardzo szybki sposób określić jego niezbędne parametry. Przykładowo, "polując" na aparat cyfrowy poza producentem i akceptowalnym przedziałem cenowym, możemy sprecyzować nasze oczekiwania co do rozdzielczości matrycy i wielkości zoomu optycznego. Ciekawą propozycję stanowi również opcjonalna rejestracja w serwisie. Dzięki niej otrzymamy dostęp do naszych ulubionych towarów z poziomu jednej strony. Możliwe jest także stworzenie własnej listy alarmów cenowych - gdy tylko jakiś sklep obniży cenę poszukiwanego przez nas produktu do poziomu jaki gotowi jesteśmy zaakceptować, natychmiast otrzymamy o tym powiadomienie e-mailem.
Docenić trzeba także fakt, że Skąpiec, dawniej wyraźnie nakierowany na sprzęt komputerowy i elektronikę użytkową, w ciągu ostatniego roku znacznie poszerzył asortyment przeszukiwanych towarów. Teraz możemy w nim chociażby znaleźć atrakcyjną cenowo wycieczkę do dowolnego regionu świata. Cieszy również duża baza komentarzy użytkowników dotyczących nie tylko sklepów, lecz również i samych produktów, nawet tych rzadziej kupowanych. Wyraźnie widać tutaj korzyści płynące ze współpracy z zewnętrznym portalem konsumenckim Opineo.pl. Świetnym pomysłem na urozmaicenie standardowego systemu ocen i komentarzy jest natomiast lista 10 produktów najchętniej wybieranych w danej kategorii. Za miły akcent trzeba także uznać przewodnik dotyczący zakupów w internecie, który początkującemu kupcowi pomoże sprawniej poruszać się w świecie elektronicznego handlu.
Młody wilczek
Nieco ponad 2,8 miliona odsłon miesięcznie to wynik jakim według Gemiusa w połowie 2006 roku mógł się pochwalić portal Ceneo - wicelider w rankingu najczęściej odwiedzanych polskich porównywarek cenowych. Chociaż serwis nie ma nawet dwóch lat, zgromadził już pokaźną liczbę oferowanych produktów z wielu kategorii - począwszy od komputerów, przez artykuły dla dzieci, po militaria i materiały erotyczne. Praktycznie każdy z produktów opatrzony jest przynajmniej podstawowym opisem, często wzbogaconym sporą liczbą komentarzy konsumenckich. Warto zauważyć, że o interesujących nas produktach i sklepach możemy porozmawiać z innymi użytkownikami serwisu na wbudowanym w niego forum. Podobać może się również zwyczaj publikowania specyfikacji technicznej bardziej złożonych towarów i informacji o warunkach ich dostawy. Większość pozostałych porównywarek pozostaje pod tym względem daleko w tyle.
Zastosowany w Ceneo system wyszukiwania jest przyjemny i bardzo łatwy w obsłudze, ale ma jedną, dosyć irytująca wadę. Zaznaczenie jakiegokolwiek dodatkowego parametru filtrującego wyszukiwane produkty powoduje natychmiastowe odświeżenie całej strony. Dla posiadaczy wolnych łączy oznacza to znaczny spadek komfortu korzystania z serwisu, dla osób płacących za ilość przesyłanych danych - dodatkowy, niepotrzebny wydatek.
Duże brawa należą się natomiast twórcom serwisu Ceneo za serię aż 17 "przewodników zakupowych" - artykułów dotyczących funkcjonalności, zalet i wad różnych kategorii produktów. Dzięki nim nawet laik dowie się na co powinien przede wszystkim zwrócić uwagę podczas zakupu lodówki, karty graficznej, a nawet samochodowych opon.
Najszerszy wybór
Według czerwcowych badań Gemiusa, pierwszą trójkę najchętniej odwiedzanych polskich porównywarek cenowych, z ponad 560 tysiącami odsłon miesięcznie, zamyka serwis Kupujemy.pl. Głównym atutem tej witryny jest bardzo duża jak na polskie warunki liczba współpracujących z nią sklepów, w tym również tradycyjnych - łącznie ponad pół tysiąca firm. Nic dziwnego, że liczba znajdowanych ofert sprzedaży potrzebnego nam produktu jest zwykle bardzo długa.
Tym bardziej szkoda, że sam proces wyszukiwania jest dosyć długotrwały, zaś dostępna liczba opcji filtrowania - bardzo skromna. Co gorsza, w ostatnim czasie zniknęła istniejąca wcześniej możliwość wyszukiwania pod kątem form płatności akceptowanych przed dany sklep. Na pocieszenie trzeba przyznać, że autorzy Kupujmy.pl popracowali ostatnio nieco nad estetyką i przejrzystością swojej witryny. Nareszcie w serwisie pojawiły się również zadowalające opisy sklepów. Niestety opisy produktów nadal trudno uznać za wyczerpujące. Próżno też szukać tutaj jakichkolwiek poradników dla kupujących, czy odnośników do opinii ekspertów.
Gdzie najtaniej?
Oczywiście, przy ocenie porównywarek cenowych najważniejsza jest ich praktyczna skuteczność przy wyszukiwaniu najatrakcyjniejszych okazji. Z trzech najpopularniejszych w naszym kraju serwisów tego typu, największe szanse daje nam na to zwykle witryna Kupujemy.pl, przede wszystkim ze względu na największą liczbę współpracujących z nią sklepów. Nie oznacza to oczywiście, że użytkownicy pozostałych serwisów nie mają szans na bardzo udane "łowy".
Wspólną wadą wszystkich opisanych powyżej witryn jest natomiast całkowite ignorowanie aukcji internetowych. Tymczasem to właśnie na nich nowe, posiadające gwarancję przedmioty często osiągają najniższe na rynku ceny. Przykład? Palmtop Qtek 9100 w ofertach znalezionych przez którąkolwiek z cenowych porównywarek kosztował co najmniej 2000 złotych. Tymczasem na popularnym serwisie aukcyjnym Allegro nowy egzemplarz można było nabyć już za... 1300 zł.
Spokojnie, to tylko awaria
Właśnie dlatego w dłuższej perspektywie bardzo interesujący mógłby okazać się serwis 9sekund.pl. Wprawdzie brak możliwości wyszukiwania w oparciu o filtry i kiepski system komentarzy świadczą o niedopracowaniu witryny, ale posiada ona możliwości niedostępne jej rywalom. Jednocześnie ze sprawdzeniem potrzebnego nam produktu w ofercie sieciowych sklepów, możemy bowiem dowiedzieć się, czy występuje on na aukcjach w jednym z czterech najpopularniejszych tego typu portali - Allegro.pl, Ebay.pl, Aukcje24.pl i Swistak.pl. Skutek? Znacznie wyższa niż u konkurencji, bo sięgająca blisko 2 milionów liczba oferowanych produktów. Niestety, od dłuższego czasu najistotniejszy element serwisu 9sekund.pl, czyli właśnie "przeczesywanie" internetowych aukcji, nie działa z powodu awarii. Szkoda, bo jak do tej pory, żadna inna polska porównywarka cenowa nie oferuje podobnych możliwości.
Na otarcie łez warto zauważyć za to pozytywną inicjatywę autorów witryny w innej kwestii. W tym roku udało im się nawiązać współpracę z amerykańskim gigantem internetowego handlu - serwisem Amazon.com. Dzięki temu użytkownicy witryny 9sekund.pl uzyskali, stopniowo rozszerzaną, możliwość zakupu niedostępnych wcześniej w Polsce filmów, nagrań muzycznych i książek.
Zasada ograniczonego zaufania
Choć korzystanie z porównywarek cenowych wydaje się być rozwiązaniem idealnym, do wyników ich pracy nie można jednak podchodzić bezkrytycznie. Wprawdzie wszystkie opisywane serwisy deklarują, że robią co mogą by umieszczane w nich oferty odpowiadały rzeczywistości, ale przykre doświadczenia wielu internautów nakazują ostrożność. Niestety wiele sklepów wciąż nieuczciwie zaniża deklarowaną cenę produktu, by tylko zwabić klientów na własną stronę. Podekscytowanego "cudowną" okazją internautę bardzo szybko może dopaść zimny prysznic - okazuje się, że oferowany produkt jest w rzeczywistości znacznie droższy, albo jego zapas w magazynie rzekomo się już wyczerpał. Dlatego warto czasami poszukać interesującego nas przedmiotu na własną rękę. Może najtańszy okaże się przypadkiem w sklepie za rogiem?
artykuł pochodzi z portalu: www.egospodarka.pl |
|
|
|
PPHU Wiktor Zajkiewicz Najlepsze sklepy internetowe z oponami i felgami |
|